wtorek, 19 stycznia 2016

niby po staremu a tyle się zmieniło

Koniec roku obfitował w niespodzianki, nie zawsze miłe. Jakby nie patrzeć prawie co dzień coś się działo. Emocji tyle, że biedactwo miało problem z ich opanowaniem.

Oczywiście nie mogę nie wspomnieć o kalendarzu, w którym było pełno ''cudeniek'' do ozdabiania...prawie wszystkie zostały pomalowane a część znalazła nowych właścicieli w wigilię...to już taka nasza tradycja, że Wika robi prezenty dla dorosłych...bo wiadomo, dorośli nie są aż tak grzeczni żeby być pewnym prezentów od Mikołaja :p

Mała miała dużo frajdy w trakcie pracy i wręczania. Już od Mikołajek była jak nakręcona. Dzieciak nie do opanowania, na szczęście w pozytywnym tego słowa znaczeniu.
Pomijając zarazę przyniesioną kilka razy z przedszkola...dzieciak wręcz kipiał energią.

Zanim nadszedł dzień wielkich prezentów, było kilka dni z mniejszą ilością podarków:
- wspomniany kalendarz i mikołajki w domu:

- objazdy miasta z babcią autem i z nami na sankach...czyli coroczne podziwianie dekoracji świątecznych:
 
 

- wigilia miejska:
  
  

- wigilia w przedszkolu:
 
   

- wigilia w domu:
  
  

- pierwsze listy:
 

- wigilia na warsztatach terapeutycznych:
 

Ale nie to było najbardziej emocjonujące...moje dziecko z przyjemnością poznaje nowe smaki !!!
W menu znalazły się:
- truskawki,
- jabłka,
- brzoskwinie i morele,
- 5 rodzajów pasztetu [do tej pory był tylko jeden a każda próba wprowadzenia nowego smaku kończyła się wojną],
- sałatka, galareta i każdy rodzaj mięsa,
a najlepsze w tym wszystkim, że sama podbiera żeby posmakować !!! 
już nie ma ''nie lubię bo nie'' teraz jest ''nie lubię bo posmakowałam i nie było dobre'' 
coś pięknego u dziecka, które z racji choroby broni się przed nowościami...a raczej broniło

Niestety mowa nadal leży i kwiczy ale nie tracimy nadziei, szczególnie, że pojawiają się przebłyski :)

zdjęcia pochodzą z z naszych prywatnych zbiorów,
wykorzystanie ich w jakimkolwiek celu będę uznawała za kradzież,
nie wyrażam zgody na kopiowanie, zapisywanie czy wykorzystanie zdjęć, czy tekstu w jakimkolwiek celu,
zgodnie z ustawą o ochronie danych osobowych [Dz.U.1997nr133poz.883] oraz ustawą o ochronie własności intelektualnej [Dz.U.1994nr24poz.83].

sobota, 12 grudnia 2015

24 torebki...zamiast pudełka czekoladek

Cały listopad minął nam pod znakiem choróbsk i przeziębień. Jak nie jedno zdychające to drugie cierpiące...i jeszcze mój szpital. Normalnie masakra. Osobiście byłam wyłączona z życia przez jakieś 2-3 tygodnie. Na szczęście mogę liczyć na mojego Daniela, który w tym czasie był równocześnie: ojcem, matką, mężem, kurierem i pielęgniarzem. Oczywiście to wszystko chodząc do pracy.

Kiedy wreszcie wróciłam do świata żywych, trzeba było szybciutko zorganizować nasz specjalny kalendarz adwentowy. Tak, tak, to że dopiero teraz o nim piszę nie znaczy, że go nie ma. Jak najbardziej jest i tym razem ''zawaliliśmy'' Wikę robotą.

W zeszłym roku wyglądało to tak: puzzle, piłki, skoczki, ogółem praktycznie same zabawki:

Mała nudzi się już niemiłosiernie, no bo ile można siedzieć w domu. Właśnie dlatego w tym roku musi się troszkę wykazać: praktycznie co drugi dzień jest coś do przyozdobienia:
  

Dzwonki, gwiazdki, bałwanki, aniołki i mikołajki a wszystko czeka na pokrycie kolorkiem. Trafiło się też kilka świecących gwiazdek, które z pewnością się spodobają. Niestety musieliśmy podmienić orzeszki na inne smakołyki ale Wika dzielnie znosi to drobne oszustwo na rzecz precelków i paluszków.

Przyznaję, że tym razem troszkę nas to kosztowało, szczególnie, że nie kupowaliśmy [jak rok temu] tego wszystkiego przez kilka miesięcy a musieliśmy zmieścić się w 2 tygodniach. 
Ale wiecie co, było warto, mała zadowolona a to najważniejsze.

Oczywiście, tradycyjnie wszystko wisi w salonie i korytarzu:
    

Pierwsze dni były ciężkie z powodu choróbska ale teraz z przyjemnością bierze się do pracy. Jakby nie było farbki, brokat i świecący klej to jej żywioł :)

P.S.
Po drodze nawiedził nas też Mikołaj:

Tak, dobrze widzicie: tam w rogu to czekolady !!!

Mikołaj też zaopatruje się u pana Piotra w VEGAMARKECIE :)

Jeśli tyle przyniósł szóstego to aż boję się myśleć co będzie 24.grudnia :p

zdjęcia mają podane źródło lub pochodzą z z naszych prywatnych zbiorów,
wykorzystanie ich w jakimkolwiek celu będę uznawała za kradzież,
nie wyrażam zgody na kopiowanie, zapisywanie czy wykorzystanie zdjęć, czy tekstu w jakimkolwiek celu,
zgodnie z ustawą o ochronie danych osobowych [Dz.U.1997nr133poz.883] oraz ustawą o ochronie własności intelektualnej [Dz.U.1994nr24poz.83].